Programowo, leśmianowsko itd.

Mam wrażenie, że niektóre wpisy powinienem blokować, ale jeśli ta pseudopoezja jest jedyną szansą na przedłużenie bytności tego czegokolwiek (bo słowa blog nie znoszę), to niech i tak będzie.

Ostatnio usłyszałem, że jestem parnasistą. A niech i tak będzie. Już mi sugerowano Przybyszewskiego, Baudelaire’a… ;)

*** [Do Orfeusza]

Graj na swej lirze, truwerze
I twórz wizje ulotne,
Graj, Orfeuszu zielony,
Niech smutek rozbrzmi sromotnie

Graj i zaśpiewaj pieśń wiosny,
Graj i wyśpiewaj me winy,
Graj i otwórz me serce,
Graj i niech wybrzmią te czyny

Zagraj, jak faërie tańczą
I opisz nasz wieniec żelazny,
Wieniec słów zapomnianych,
Wieniec Orfików już jasny.

I objaw nam koła obroty,
I opisz, co nieskończone -
Tak smutek nas, hazardzistów,
Jak radość, co dziewczę spłonione

Wśród arcydzięgla tańczyło
Pod mroźnym i gwiezdnym Jowiszem,
A gdy już sny twe rozdamy,
To handlarz znów ruszy w ciszę.

I gdy już w dworcach chaosu
Zapłoną krwawe latarnie -
To wtedy dowiemy się, wtedy,
Kto z nas dwóch zginął najmarniej.

I zagraj, piękny wagancie,
ten taniec płomienny miłości
I wygraj nam zjednoczenie,
Co w sztuce wypływa z nicości,

A kiedy nuty się skończą
I śnieg nam na skronie opadnie -
To zagraj, zły Orfeuszu,
Tan śmierci zagraj nam snadnie,

Gdzie Król się pojedna z koroną,
A doktor targ z trupem ubije,
A tan potem się zmieni
W plugawe gniazdo i żmije

I zagrasz nam wtedy, Orfeo,
Tan smętny, a jednak radosny,
A lira twa pęknie z boleści,
Gdy zaśpiew usłyszysz tej wiosny

I umrzesz wtedy, Orfeo,
A Eurydyka zaszlocha,
Bo miast ty zstąpić w podziemia,
Z podziemi sam ją ukochasz.

(17 V 2010 r. Czekając.)

Post mortem

Gdzieś zginął cały duch walki
Stoimy naprzeciw siebie:
Ty, ja i nasze nadzieje -
Puste słowa zerwane w niebie

Jak kwiatów bukiet przekwitłych
I wieczność jest między nami
Odbicia nasze lustrzane
Płyną wśród nas kłamstwami

I nagle pada to słowo -
Jak ostrze wbite w ziemię
I jedno zdanie wybrzmiewa -
Tu zmarło Adama plemię.

(24 V 2010 r.)

Sigillat

A jeśli zaśniemy w najczarniejszą z nocy
Rozbłyśnie świat tysiąca barw -
Błędnych płomieni i zimnych neonów
I opuszczone stacje, gdzie wiatr rozbrzmiewa
Zmienią się w dworce chaosu
Płomienie tańczyć będą wśród rozbitych okien
Gdy my będziemy trwać w niemym śnieniu wieków -
Sigillati nyktós

A kiedy spadnie deszcz z niebios rzęsisty
Deszcz, co ugasi pragnienie rozchwiane
To ognie latarni zapłoną tym mocniej
A śnieg rozszaleje się między ulice sczerniałe
A kiedy nadjedzie pociąg bez powrotu
I tętent żelaznych kopyt w snach zabrzmi naszych
Wtedy rozpocznie się najcichsza wędrówka
A my krzykniemy wśród zapachów łąk żelaznych
Głosząc, że świat na nowo w popiele się rodzi
Krzykniemy my, prorocy płomienni -
Krzykniemy my,
Nyktós sigillati

(ok. 23:00 16 IV 2010 r., przy dźwiękach Sigillat Ataraxii)

And so the legends reconcile

Nie powiem ci, kiedy te słowa się skończą
Choć uśmiechnę się ze zrozumieniem
Nie powiem: “już dobrze, to tylko zły sen”
I nie utulę do snu okamgnieniem

Gdzieś indziej nas nowy dzień czeka

I to samo się powtórzy zmaganie
Nie istnieje kres koła, co się wiecznie obraca
Bo celem jego pierwszym jest trwanie

I tak się legendy jednoczą -

W złotym śnie, srebrnym globie i ciszy
I traf chciał, że to my je spisaliśmy -
My, mniej tu warci od najmniej wartej myszy
(III 2010 r.)

~ - autor: fieldpriest w dniu Czerwiec 4, 2010.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.