Arcydzięgiel
Stoi dziewczę na łące spłonione
i żar przeczysty się z nieba rozlewa
a sercem niewinnym rumaki gonione
pędzą żarem niebiańskim – żarem dźwięk rozbrzmiewa
gdzie krańca nie słychać, a wody się burzą
i wytryskują z niej gwieździstym szlakiem
nocy, co zapaść miała już razy tak dużo,
że nadmiar jej stał się w końcu zwykłym brakiem.
Stoi dziewczę na łące spłonione
i w dłonie bierze arcydzięgla kwiecie
Patrzy, a w liściach aromat zastały
błyszczy się i wznosi by w niebiosa wzlecieć
I tryska dziewczę wodami morskimi -
rzęsistym potokiem łez szczęścia i winy
I tańczy z tym berłem rumakami wszystkimi
i tętent kopyt się niesie po najdalsze równiny
I krzyk w niej rozbrzmiewa – arcydzięgiel płonie
i echem ku niej wraca, choć walczy dziewczę dzielnie
Rozbiegły się rumaki, każdy w swoją stronę
i stoi dziewczę samo, dziewczę-arcydzięgiel.
