Programowo, leśmianowsko itd.

•Czerwiec 4, 2010 • Dodaj komentarz

Mam wrażenie, że niektóre wpisy powinienem blokować, ale jeśli ta pseudopoezja jest jedyną szansą na przedłużenie bytności tego czegokolwiek (bo słowa blog nie znoszę), to niech i tak będzie.

Ostatnio usłyszałem, że jestem parnasistą. A niech i tak będzie. Już mi sugerowano Przybyszewskiego, Baudelaire’a… ;)

*** [Do Orfeusza]

Graj na swej lirze, truwerze
I twórz wizje ulotne,
Graj, Orfeuszu zielony,
Niech smutek rozbrzmi sromotnie

Graj i zaśpiewaj pieśń wiosny,
Graj i wyśpiewaj me winy,
Graj i otwórz me serce,
Graj i niech wybrzmią te czyny

Zagraj, jak faërie tańczą
I opisz nasz wieniec żelazny,
Wieniec słów zapomnianych,
Wieniec Orfików już jasny.

I objaw nam koła obroty,
I opisz, co nieskończone -
Tak smutek nas, hazardzistów,
Jak radość, co dziewczę spłonione

Wśród arcydzięgla tańczyło
Pod mroźnym i gwiezdnym Jowiszem,
A gdy już sny twe rozdamy,
To handlarz znów ruszy w ciszę.

I gdy już w dworcach chaosu
Zapłoną krwawe latarnie -
To wtedy dowiemy się, wtedy,
Kto z nas dwóch zginął najmarniej.

I zagraj, piękny wagancie,
ten taniec płomienny miłości
I wygraj nam zjednoczenie,
Co w sztuce wypływa z nicości,

A kiedy nuty się skończą
I śnieg nam na skronie opadnie -
To zagraj, zły Orfeuszu,
Tan śmierci zagraj nam snadnie,

Gdzie Król się pojedna z koroną,
A doktor targ z trupem ubije,
A tan potem się zmieni
W plugawe gniazdo i żmije

I zagrasz nam wtedy, Orfeo,
Tan smętny, a jednak radosny,
A lira twa pęknie z boleści,
Gdy zaśpiew usłyszysz tej wiosny

I umrzesz wtedy, Orfeo,
A Eurydyka zaszlocha,
Bo miast ty zstąpić w podziemia,
Z podziemi sam ją ukochasz.

(17 V 2010 r. Czekając.)

Post mortem

Gdzieś zginął cały duch walki
Stoimy naprzeciw siebie:
Ty, ja i nasze nadzieje -
Puste słowa zerwane w niebie

Jak kwiatów bukiet przekwitłych
I wieczność jest między nami
Odbicia nasze lustrzane
Płyną wśród nas kłamstwami

I nagle pada to słowo -
Jak ostrze wbite w ziemię
I jedno zdanie wybrzmiewa -
Tu zmarło Adama plemię.

(24 V 2010 r.)

Sigillat

A jeśli zaśniemy w najczarniejszą z nocy
Rozbłyśnie świat tysiąca barw -
Błędnych płomieni i zimnych neonów
I opuszczone stacje, gdzie wiatr rozbrzmiewa
Zmienią się w dworce chaosu
Płomienie tańczyć będą wśród rozbitych okien
Gdy my będziemy trwać w niemym śnieniu wieków -
Sigillati nyktós

A kiedy spadnie deszcz z niebios rzęsisty
Deszcz, co ugasi pragnienie rozchwiane
To ognie latarni zapłoną tym mocniej
A śnieg rozszaleje się między ulice sczerniałe
A kiedy nadjedzie pociąg bez powrotu
I tętent żelaznych kopyt w snach zabrzmi naszych
Wtedy rozpocznie się najcichsza wędrówka
A my krzykniemy wśród zapachów łąk żelaznych
Głosząc, że świat na nowo w popiele się rodzi
Krzykniemy my, prorocy płomienni -
Krzykniemy my,
Nyktós sigillati

(ok. 23:00 16 IV 2010 r., przy dźwiękach Sigillat Ataraxii)

And so the legends reconcile

Nie powiem ci, kiedy te słowa się skończą
Choć uśmiechnę się ze zrozumieniem
Nie powiem: „już dobrze, to tylko zły sen”
I nie utulę do snu okamgnieniem

Gdzieś indziej nas nowy dzień czeka

I to samo się powtórzy zmaganie
Nie istnieje kres koła, co się wiecznie obraca
Bo celem jego pierwszym jest trwanie

I tak się legendy jednoczą -

W złotym śnie, srebrnym globie i ciszy
I traf chciał, że to my je spisaliśmy -
My, mniej tu warci od najmniej wartej myszy
(III 2010 r.)

Arcydzięgiel

•Marzec 25, 2010 • Dodaj komentarz

Stoi dziewczę na łące spłonione
i żar przeczysty się z nieba rozlewa
a sercem niewinnym rumaki gonione
pędzą żarem niebiańskim – żarem dźwięk rozbrzmiewa

gdzie krańca nie słychać, a wody się burzą
i wytryskują z niej gwieździstym szlakiem
nocy, co zapaść miała już razy tak dużo,
że nadmiar jej stał się w końcu zwykłym brakiem.

Stoi dziewczę na łące spłonione
i w dłonie bierze arcydzięgla kwiecie
Patrzy, a w liściach aromat zastały
błyszczy się i wznosi by w niebiosa wzlecieć

I tryska dziewczę wodami morskimi -
rzęsistym potokiem łez szczęścia i winy
I tańczy z tym berłem rumakami wszystkimi
i tętent kopyt się niesie po najdalsze równiny

I krzyk w niej rozbrzmiewa – arcydzięgiel płonie
i echem ku niej wraca, choć walczy dziewczę dzielnie
Rozbiegły się rumaki, każdy w swoją stronę
i stoi dziewczę samo, dziewczę-arcydzięgiel.

Na mój kochany instytut

•Styczeń 26, 2010 • Dodaj komentarz
Na razie cztery epigramaty :P (szkice, uprzedzam)
_uu _uu _uu _uu _uu _u
Canis tuus te amat – quod naturale est tibi.
Dicis is te audiat et ego credo tibi.
Sed quaestio est quem audis et quis auditur
a te. Si loquaris plus alteris cane,
puto, te sis par omnes ibi amata, domna.

uu_uu_uu_uu_u

Mi Romane optime, mi dulcis, sapiens
verborum opifex, pontifex divis
Martialis – antiquo modo nos vis te
historias scribere. Eae sunt sed
si antiqui, ut morem unum toleras
scribendi. Cicero nos non legat,
imbecilli non coprehant. Quare autem non tollis
ideam alteram qua in tua mente?

_uu_uu_uu_u

Dicis arbore nos fallere posse
quod secamus ramum sedemus
supra quo nos. Si ramo sedemus,
sicut et aves sumus. Sed quis est
avis, qui non arbore devolat?

u_uu_uu_uu_uu_u

Faciles sunt omnes – te nos semper dicis.
Fortasse. Nobis facilius maledicere.

http://www.wici.info/special/wici-info-nr35.pdf

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.